Więcej niż IN-VITRO

Dzieci, sens życia prawie każdego człowieka, ale co zrobić kiedy nie możemy zostać rodzicami. Chorujemy, leczymy się i nic, nawet wtedy gdy stać nas na to wszystko co proponuje nam medycyna potomstwa mieć nie możemy. In-vitro nadzieja dla wielu że zostaną rodzicami. Chociaż dla  wielu zabieg zbyt drogi to nie zawsze skuteczny. I to co burzy spokój ducha, wiara czy taki sposób zajścia w ciążę jest grzechem.

Historie niżej opisane pokazują że nawet gdy medycyna mówi “nie wiem”, jest nadzieja. Każdy na swój sposób będzie tłumaczył opisane historie. Jedni uwierzą inni nie , ktoś nazwie to oszustwem a ktoś przemilczy, ale to co jest nie podważalne to to ,że wiele kobiet, które pomimo wielu starań, leczenia się nie mogąc zostać matkami dzisiaj nimi są.

 

początki

Luty 1998r w hurtowni zjawia się kobieta i prosząc o towar pyta “a gdzie pana żona” , “poszła rodzić córeczkę” odpowiedziałem. “Wy to macie dobrze, będziecie mieli drugie dziecko, my staraliśmy się nawet przez in vitro i nie powiodło się” powiedziała klientka. “Proszę poczekać chwileczkę” odrzekłem, chwila zadumy i zdecydowanie powiedziałem “Będziecie mieli dziecko” ,niech pan nie żartuje skwitowała kobieta wzięła towar i pożegnaliśmy się. Jak dzisiaj pamiętam zanim poinformowałem kobietę o tym że będzie matką pomyślałem coś w formie prośby do Boga o treści “Panie Boże co tam dla ciebie jedna duszyczka więcej” i w tym momencie poczułem przypływ energii i tak jakby jakaś postać duchowa przenikała kobietę. Byłem pewien że kobieta otrzymała duszyczkę i to co należało by jeszcze zrobić to dogadać się z mężem aby połączyć geny. W październiku po dziewięciu miesiącach urodziła się dziewczynka. Lekarz prowadzący ową kobietę nie dał jej wiary że zabieg za sprawą którego na świat przyszło jej dziecko dokonał się w małżeńskim łożu a nie w klinice. Takich przypadków było wiele, można rzec że duchowym wujkiem jestem dla sporej grupki dzieci.
Jak się okazało to co nie możliwe stało się, i dzieje się nadal. Kobiety które z różnych przyczyn nie mogą zajść w ciążę , zachodzą i rodzą zdrowe dzieci.
Opis ten w żaden sposób nie podważa olbrzymiej roli lekarza i medycyny ale gdy medycyna mówi “nie wiem” może trzeba pomocy poszukać gdzie indziej.

Policyjne Państwo i polityka

Czy Policyjne Państwo to takie gdzie policja jest ramieniem władzy o której można by rzec “DYKTATURA”, “REŻYM”. Ze słowem policyjne państwo kojarzy nam się rozpędzanie ludności na ulicach przez uzbrojone  po zęby oddziały policji. Rozpędzanie tych którzy mówią chcemy chleba , pracy. Zamykanie w wiezieniach i torturowanie opozycjonistów. Fikcyjne sądy Które zawsze orzekają w interesie władzy. Prokuratura, która skrupulatnie przygotowuje akt oskarżenia , wiedząc co należy napisać a co pominąć, aby ktoś kto władzy mówi NIE był oskarżony i skazany. Jedno jest jasne, CIERPI CZŁOWIEK.

A, jak należy nazwać państwo gdzie jest ustrój tz. demokratyczny. Gdzie są wolne niezawisłe sądy, wolna od polityki prokuratura i oddana , ofiarna policja, lecz CIERPI CZŁOWIEK, skrzywdzony przez osoby pracujące w wymienionych instytucjach. Gdyby można było zważyć cierpienia społeczeństwa zadane przez wymiar sprawiedliwości w “państwie policyjnym” i porównać z  cierpieniem w “państwie demokratycznym”  mogło by się okazać, że najbliższy znak jaki odpowiadałby prawdzie to znak równości.

Na tej stronie będę opisywał sytuację moje jak również zasłyszane, o których zdecydowanie można powiedzieć draństwo, a dzieją się w imieniu prawa i rzekomo w jego obronie. Osoby które chciały by opisać swoje zdarzenie, krzywdę mogą przesłać na moją pocztę jestempiotr@gmail.com, o ile będzie prawdziwa i nie wulgarna umieszczę ją. Wyrażając swoje żale proszę aby słów żalu, oskarżenia nie kierować do instytucji np; Policja, Prokuratura czy Sądy bo tam też pracują wspaniali ludzie, oddani pracy i swoim ideałom. Krytyka ogólna będzie bardzo krzywdząca i sami będziemy w ten sposób zadawać cierpienie osobie uczciwej tam pracującej.  Żądając szacunku wobec siebie , sami musimy szanować innych. Gdy nie chcemy aby nas nie wrzucano do jednego kotła , nie wrzucajmy i my, sprawiedliwego z draniem.

 

Zacznijmy od początku.

” ZABIĆ LENINA”  “MO ZABIJA” “POMŚCIMY LATA MINIONE” ” takie i inne hasła ukazały się w 1988r. wiosną na murach i przystankach osiedla Dajtki w Olsztynie. Sporo się natrudziłem aby zorganizować farby, bo były to czasy kiedy kupić cokolwiek w sklepie to trzeba było mieć farta albo znajomości. Pomysł wymalowania osiedla hasłami zrodził się wtedy gdy w Nowej Hucie doszło do strajków . Pomyślałem trzeba dorzucić cegiełkę w budowaniu wolnego państwa. Nie było problemu z zaproszeniem chłopaków do akcji nocą . Erwin, Biały, Maliniak i ja, każdy w dłoni puszkę farby pędzel i w drogę.    Polityką żyłem nie od dzisiaj, dla kolegów to było odwalić fajny numer. To że służby bezpieczeństwa wiedziały kto to zrobił przekonałem się niebawem. Erwin na terenie kościoła napisał “POMŚCIMY LATA MINIONE”, uzyskaliśmy oczekiwany efekt. Ksiądz proboszcz Izdepski, wspaniały człowiek kazanie poświęcił potrzebie poszanowania człowieka i potrzebie walki o to.

Kto zabijał ciemną nocą?

Sierpień 1988r. Kiszczak wprowadza stan wyjątkowy w w trzech województwach  gdańskim, szczecińskimi i katowickim a na teranie całego kraju tz. działania profilaktyczne. W momencie gdy  przez telewizje informował o tym nie sądziłem że ja też będę objęty takimi działaniami i to już 2 godziny po przemówieniu. Dokładnie nie pamiętam był to 28 lub 29 sierpień gdy Kiszczak przemawiał, byłem u znajomych na ul. Traugutta w Olsztynie ok. godz 23 wyszedłem na przystanek przy ul Pstrowskiego. Wsiadłem do trójki i podjechałem na ulicę Warszawska a gdy okazało się że nie mam już autobusu do Dajtek osiedla w którym mieszkałem nie pozostało mi nic innego jak pójść pieszo.  Między blokami przeszedłem na ulicę Jagiellończyka i obrałem kierunek Dajtki. Zanim doszło do przebudowy ulicy, ulicę Jagiellończyka przecinał mały strumyk zwany Kortówką a nad nią mały mostek, na tym właśnie mostku stał czarny mercedes. Dziwiłem się że na ulicy w nie oświetlonym miejscu stoi czarny samochód, sam go zobaczyłem w ostatniej chwili. Przeszedłem obok niego  i po chwili dotarłem do przejazdu kolejowego , właśnie go zamykali. Pociąg przejechał podniosły się szlabany a ja dróżnika zapytałem o godzinę , było 5 po północy jak w kiepskim horrorze ale emocje zaczęły być prawdziwe, Idąc lewą stroną ulicy, już ulicą Sielską (stara Sielska) zaczęły mi się pojawiać obrazy ,”jak samochód milicyjny mnie uderza” a wiec gdy zbliżał się jakikolwiek samochód czy od strony miasta czy osiedla przystawałem przy drzewie aby móc się ewentualnie schować za drzewo. Dotarłem do przystanku autobusowego, na przystanku stał człowiek chwiejąc się na nogach , pomyślałem “wypiło się chłopu” i zjawiłem się na wyjeździe ze stacji CPN-nu na Sielską. Miejsce to można by nazwać skrzyżowaniem ponieważ po drugiej stronie znajdował się hotel Novotel i wjazd do niego wraz z wyjazdem z CPN-nu na Sielską tworzyły skrzyżowanie.  Gdy przechodziłem przez wyjazd nagle zatrąbił biały mercedes który stał przed wjazdem na Sielską tak jakby wyjeżdżał z Novotelu. Pomyślałem” trąbi na pijaka” i zszedłem ze skrzyżowania. Gdy byłem już na chodniku kierowca białego mercedesa zatrąbił po raz drugi i sygnał był już dłuższy. Stanołem wtedy i odwróciłem się w kierunku mercedesa który nagle ruszył i zaczął jechać w moim kierunku.

CDN.

Sędzia, policjant i prokurator do ukarania.

Człowiek wraz z rozwojem tak zwanej cywilizacji utworzył system który pozwoliłby na utrzymanie ładu i porządku, mówiąc krótko „trzymanie krótko za ryj”. Mówimy tu o trzymaniu w ryzach społeczeństwa a nie tych  którzy w społeczeństwie są postrzegani jako elity. Instytucje takie jak POLICJA , PROKURATURA czy SĄDY mają skutecznie pokazać przeciętnemu Kowalskiemu jaką role odgrywa, spełnia na ziemskim padole. No cóż każdy  chciałoby   godnie żyć, nie każdy potrafi po prostu pracować dlatego w  kraju tak biednym jak Polska trzeba umiejętnie założyć drenaż , aby gotówka spływała . Mandaty są jedną z form pozyskiwania owej gotówki . Oczywiście mandat to także narzędzie do utrzymania ładu i porządku wobec tych którzy łamią zasady bezpiecznego współżycia dlatego wykorzystywanie mandatów do łupienia jest w miarę „bezpieczne ” tym bardziej że o ile stawiamy sprzeciw i prosimy o sprawiedliwość w sądach gdy uważamy że mandat mam się nie należy,  dostajemy kolejna dawkę rozczarowania. Graniczy z cudem aby sędzia przyznał nam rację , nawet gdy zeznania policjantów którzy wystawili nam mandat są z krainy „tysiąca i jednej nocy” Nie pozostało nam nic innego jak zacisnąć zęby i mając poczucie krzywdy zapłacić. Nie zapłacisz to  pozwolą Ci odpracować ,ewentualnie zostaniesz kryminalistą  bo przyjadą i posiedzisz w celi. Sprawiedliwość musi się dokonać i dokona się na pewno „proszę szanownej władzy”. Historię którą opiszę ukaże że kropkę nad i stawia sam BÓG i tam gdzie się kończy władza urzędnika zaczyna się  działanie Boga. HISTORIA PRAWDZIWA. W dniu 08,03,2012r. jadąc ul. Tuwima w Olsztynie usłyszałem syrenę radiowozu policyjnego a w lusterku policjanta który nakazuje mi zjechanie na pobocze. Kilka set metrów dalej był zjazd w prawo, pomyślałem że zjadę aby nie zakłócać ruchu na głównej ulicy i tak zrobiłem. Chcąc zjechać musiałem jeszcze przejechać przez skrzyżowanie w momencie gdy zbliżałem się do skrzyżowania zapaliło się zielone światło tak więc nie zatrzymywałem się tylko zdążyłem przejechać zanim  na przejściu pojawiła się piesza. Po przejechaniu skrzyżowania  zatrzymałem się kilkanaście metrów od niego a w lusterku zauważyłem że piesza która weszła na pasy nagle się cofnęła bo wystraszył ja nadjeżdżający radiowóz jadący za mną. Kierowca policjant po prostu złamał przepisy ruchu drogowego. cdn.

Policyjne Państwo i polityka

Czy Policyjne Państwo to takie gdzie policja jest ramieniem władzy o której można by rzec „DYKTATURA”, „REŻYM”. Ze słowem policyjne państwo kojarzy nam się rozpędzanie ludności na ulicach przez uzbrojone  po zęby oddziały policji. Rozpędzanie tych którzy mówią chcemy chleba , pracy. Zamykanie w wiezieniach i torturowanie opozycjonistów. Fikcyjne sądy Które zawsze orzekają w interesie władzy. Prokuratura, która skrupulatnie przygotowuje akt oskarżenia , wiedząc co należy napisać a co pominąć, aby ktoś kto władzy mówi NIE był oskarżony i skazany. Jedno jest jasne, CIERPI CZŁOWIEK.

A, jak należy nazwać państwo gdzie jest ustrój tz. demokratyczny. Gdzie są wolne niezawisłe sądy, wolna od polityki prokuratura i oddana , ofiarna policja, lecz CIERPI CZŁOWIEK, skrzywdzony przez osoby pracujące w wymienionych instytucjach. Gdyby można było zważyć cierpienia społeczeństwa zadane przez wymiar sprawiedliwości w „państwie policyjnym” i porównać z  cierpieniem w „państwie demokratycznym”  mogło by się okazać, że najbliższy znak jaki odpowiadałby prawdzie to znak równości.

Na tej stronie będę opisywał sytuację moje jak również zasłyszane, o których zdecydowanie można powiedzieć draństwo, a dzieją się w imieniu prawa i rzekomo w jego obronie. Osoby które chciały by opisać swoje zdarzenie, krzywdę mogą przesłać na moją pocztę jestempiotr@gmail.com, o ile będzie prawdziwa i nie wulgarna umieszczę ją. Wyrażając swoje żale proszę aby słów żalu, oskarżenia nie kierować do instytucji np; Policja, Prokuratura czy Sądy bo tam też pracują wspaniali ludzie, oddani pracy i swoim ideałom. Krytyka ogólna będzie bardzo krzywdząca i sami będziemy w ten sposób zadawać cierpienie osobie uczciwej tam pracującej.  Żądając szacunku wobec siebie , sami musimy szanować innych. Gdy nie chcemy aby nas nie wrzucano do jednego kotła , nie wrzucajmy i my, sprawiedliwego z draniem.

 

Kto zabijał ciemną nocą ?

” ZABIĆ LENINA”  ”MO ZABIJA” „POMŚCIMY LATA MINIONE” ” takie i inne hasła ukazały się w 1988r. wiosną na murach i przystankach osiedla Dajtki w Olsztynie. Sporo się natrudziłem aby zorganizować farby, bo były to czasy kiedy kupić cokolwiek w sklepie to trzeba było mieć farta albo znajomości. Pomysł wymalowania osiedla hasłami zrodził się wtedy gdy w Nowej Hucie doszło do strajków . Pomyślałem trzeba dorzucić cegiełkę w budowaniu wolnego państwa. Nie było problemu z zaproszeniem chłopaków do akcji nocą . Erwin, Biały, Maliniak i ja, każdy w dłoni puszkę farby pędzel i w drogę.    Polityką żyłem nie od dzisiaj, dla kolegów to było odwalić fajny numer. To że służby bezpieczeństwa wiedziały kto to zrobił przekonałem się niebawem. Erwin na terenie kościoła napisał „POMŚCIMY LATA MINIONE”, uzyskaliśmy oczekiwany efekt. Ksiądz proboszcz Izdepski, wspaniały człowiek kazanie poświęcił potrzebie poszanowania człowieka i potrzebie walki o to.

 

Sierpień 1988r. Kiszczak wprowadza stan wyjątkowy w w trzech województwach  gdańskim, szczecińskimi i katowickim a na teranie całego kraju tz. działania profilaktyczne. W momencie gdy  przez telewizję informował o tym nie sądziłem że ja też będę objęty takimi działaniami i to już 2 godziny po przemówieniu. Dokładnie nie pamiętam był to 28 lub 29 sierpień gdy Kiszczak przemawiał, byłem u znajomych na ul. Traugutta w Olsztynie ok. godz 23 wyszedłem na przystanek przy ul Pstrowskiego. Wsiadłem do trójki i podjechałem na ulicę Warszawska a gdy okazało się że nie mam już autobusu do Dajtek osiedla w którym mieszkałem nie pozostało mi nic innego jak pójść pieszo.  Między blokami przeszedłem na ulicę Jagiellończyka i obrałem kierunek Dajtki. Zanim doszło do przebudowy ulicy, ulicę Jagiellończyka przecinał mały strumyk zwany Kortówką a nad nią mały mostek, na tym właśnie mostku stał czarny mercedes. Dziwiłem się że na ulicy w nie oświetlonym miejscu stoi czarny samochód, sam go zobaczyłem w ostatniej chwili. Przeszedłem obok niego  i po chwili dotarłem do przejazdu kolejowego , właśnie go zamykali. Pociąg przejechał podniosły się szlabany a ja dróżnika zapytałem o godzinę , było 5 po północy jak w kiepskim horrorze ale emocje zaczęły być prawdziwe, Idąc lewą stroną ulicy, już ulicą Sielską (stara Sielska) zaczęły mi się pojawiać obrazy ,”jak samochód milicyjny mnie uderza” a wiec gdy zbliżał się jakikolwiek samochód czy od strony miasta czy osiedla przystawałem przy drzewie aby móc się ewentualnie schować za drzewo. Dotarłem do przystanku autobusowego, na przystanku stał człowiek chwiejąc się na nogach , pomyślałem „wypiło się chłopu” i zjawiłem się na wyjeździe ze stacji CPN-nu na Sielską. Miejsce to można by nazwać skrzyżowaniem ponieważ po drugiej stronie znajdował się hotel Novotel i wjazd do niego wraz z wyjazdem z CPN-nu na Sielską tworzyły skrzyżowanie.  Gdy przechodziłem przez wyjazd nagle zatrąbił biały mercedes który stał przed wjazdem na Sielską tak jakby wyjeżdżał z Novotelu. Pomyślałem” trąbi na pijaka” i zszedłem ze skrzyżowania. Gdy byłem już na chodniku kierowca białego mercedesa zatrąbił po raz drugi, sygnał był już dłuższy. Stanołem wtedy i odwróciłem się w kierunku mercedesa który nagle ruszył i zaczął jechać w moim kierunku. Jechał na mnie, nagła myśl i kalkulacja, na poboczu mnie rozjedzie wiec energicznym ruchem ponownie odskoczyłem na ulicę. Mercedes już z dość dużą prędkością wjechał na całą szerokość pobocza, rozjechał słupek na którym był znak przejście dla pieszych, lewą stroną obtarł o niskie słupki i łańcuszki odgradzające stacje CPN-u a na końcu lewym kołem najechał na pień ściętego drzewa tkwiący jeszcze z korzeniami w ziemi. Ale emocje pomyślałem, komu się naraziłem, no cóż trzeba powalczyć. Ręką chciałem sięgnąć nunczaku które nosiłem w plecaku i jak coś to dać im nauczkę. Wewnętrzny głoś wykrzyczał „KOMUNIŚCI” spojrzałem na przystanek, człowiek który udawał pianego wytrzeźwiał i tak jakby w dłoni trzymał krótkofalówkę, nagle potężna siła wręcz mnie uniosła, wiedziałem wtedy  że to nie żarty . Zacząłem biec za Novotel, nogi mnie niosły, nagle wszystkie lampy za Novotelem zapaliły się, takie uliczne, ktoś musiał je zapalić. Będąc już nad wodą złapałem oddech i spokojnym truchtem pobiegłem nad Zatokę Miłą a stamtąd zamierzałem podbiec  do domu. Zamierzałem i nic więcej, bo będąc na skraju lasku brzozowego zobaczyłem że dwa samochody , mercedes czarny którego minąłem i jasno bezowa łada wjeżdżają do lasu. To się poganiamy , powrócę do domu robiąc większe koło. Leśną drużką pobiegłem na półwysep, zostawiłem plecak ubrania i w najwęższym miejscu postanowiłem przepłynąć jezioro a potem lasem mijając samochody do domu.  Płynąc gdy spojrzałem w miejsce w które zamierzałem dopłynąć poczułem ogromny ból serca tak ogromny że płynąć nie mogłem. Rozglądając się po brzegu ból ustąpił dopiero wtedy gdy spojrzałem na przeciwległy brzeg ,brzeg osiedla Likuzy . Chyba się przestraszyłem bo zmieniłem kierunek, wiedziałem już że to nie są żarty. Do przepłynięcia było kilka set metrów, w normalnych warunkach to nie zbyt wiele ale w takiej sytuacji to maraton. Samochody jeździły po lesie i co jakiś czas trąbiły i gasiły silnik. Dlaczego to robili. Trąbiąc, liczyli na to że się spłoszę a uciekając przez las będę łamał leżące na ziemi gałęzie i tym się zdradzę gdzie jestem. Wyłączony silnik po to aby móc nasłuchiwać. Za jakiś czas byłem na brzegu jeziora od strony osiedla Likuzy, jak w kąpielówkach po północy zastukać do czyjegoś domu, czy się nie wystraszą? jak się zachowają? nie miałem wyjścia. Przedarłem się jeszcze przez jakieś krzaki, podmokły teren i zjawiłem się w ogródku stojąc w slipach z kamieniem w ręku, kamień po to jak by zaatakował mnie pies. Co Pan tu robi zapytał człowiek który nagle znalazł się na posesji.

CDN.

Guz w głowie

„Cześć Piotruś” w słuchawce głos znajomej „mama naszego wspólnego kolegi ma guza w głowie i leży na intensywnej terapii , pomożesz ?” „Nie wiem czy będę potrafił”, „będziesz” odpowiedziała. „Kiedyś już jej pomogłeś miała raka, odwiedziłeś ją w szpitalu ,gdy spała postałeś przy niej i nagle wyzdrowiała. Powróciła nawet do pracy i była orzecznikiem w ZUS-ie” „To jest problem nie przypominam sobie aby ktokolwiek powiedział dziękuję, wiec nie będę się angażował. ” „Ja Ci dziękuję odpowiedziała znajoma .”” Ty możesz podziękować za siebie, każdy musi dziękować sam za siebie nie ma innej opcji”.” To ty jej pomóż a ja rodzinie powiem o tym , jak nie powiedzą dziękuję w ciągu dwóch tygodni to niech wszystko powróci do punktu wyjścia”. „Załatwione”, przyklepałem. Minęły dwa dni i słyszę radość Beatki „nie uwierzysz następnego dnia wstała i czuła się świetnie , okazało się że guza nie ma, wróciła do domu”. Wspomniałam znajomemu że poprosiłem Ciebie o pomoc na pewno podziękuje.” Minęły dwa tygodnie zadzwonił telefon a w słuchawce słychać ” nikt Ci nie podziękował, nagle poczuła się źle i wróciła do szpitala , co będzie?” „Za dwa dni umrze” powiedziałem. Po jakimś czasie zadzwoniła i potwierdziła złą przepowiednię , dwa dni po naszej rozmowie mama kolegi odeszła.

Człowiek honoru

Tradycyjnie telefon „Panie Piotrze matka moja prawie od miesiąca jest w śpiączce, po drugiej operacji nie mogą Jej wybudzić, pomoże Pan” ciepłe słowa rozeszły się po moich uszach. Zadzwonił syn chorej.” Powiedziałem proszę chwileczkę poczekać jak odbierze Pan zmiany na ciele , takie przenikanie czegoś to jest nadzieja, popróbujemy”. Mężczyzna po chwili naszej wspólnej zadumy powiedział ” czuję coś dziwnego jak idzie po nogach”” to dobrze” odpowiedziałem.” Po raz pierwszy pójdę sam i postoję przy mamie a następnie przed wejściem do mamy będzie Pan dzwonił do mnie i gdy poczuje Pan zmiany na ciele podejdzie do matki i pogłaszcze po nogach i klatce piersiowej”. To zostało ustalone, później jak starzy znajomi powspominaliśmy stare dobre czasy między innymi stan wojenny.” A ile mam zapłacić?” zapytał.” Z tym poczekajmy” odpowiedziałem jak mama się wybudzi to się rozliczymy. Zjawiłem się w szpitalu przed kobietą w śpiączce, spotkała mnie znajoma pielęgniarka powiedziała ” Panie Piotrusiu tu się nie da nic zrobić lata praktyki to widać” „ale troszkę postoję i zaraz pójdę” powiedziałem. Postałem troszkę, pogładziłem stopy i ramiona chorej i poszedłem. Wkrótce były telefony od syna jeden, drugi, trzeci , tak jak uzgodniliśmy, odczuwał w trakcie rozmowy przenikanie na ciele i szedł do matki. Telefony się urwały a ja z czasem zapomniałem o chorej, pomyślałem umarła. Hotel „Manor” w Olsztynie podchodzi pracownik hotelu i mówi ” wczoraj rozmawialiśmy o Panu , wybudził Pan matkę kuzyna ze śpiączki”. „Czy jest on komendantem straży bankowej ” zapytałem  , „tak” padła odpowiedz. „To proszę mu powiedzieć że zachował się jak wieśniak, nie mówiąc o zapłacie nawet nie podziękował”. Człowiek honoru bo w takim świetle przedstawił się w trakcie naszej długiej pogawędki okazał się małym człowieczkiem.

Dziecko odchodzi

„Piotrze moja chrześniaczka umiera, zrób coś aby się nie męczyła i w spokoju odeszła, umiera już dwa dni  a lekarze informują rodziców że jak serduszko przestanie bić to nie będą reanimować aby w dalszej chorobie jej nie męczyć”. Zaniemówiłem „o co prosisz o śmierć dla dziecka zapytałem?” „Tak, lekarze twierdzą że jej nie da się uratować”. Chwila zadumy, zobaczyłem” narząd dziecka podobny do przewodu , rurki, skręcony tak że płyny nie są w stanie przepłynąć. Chwila zadumy, coś tam pomyślałem coś tam poczułem i zobaczyłem uśmiechnięte dziecko.”Nie martw się Marzenko mała będzie żyła”. Następnego dnia odbieram telefon i słyszę, „Piotrze mała jak gdyby nic rano się przebudziła i chciała jeść”. Lekarze do końca nie potrafili określić choroby u dziecka, wydali skierowanie do hospicjum i wypisali małą ze szpitala. Odwiedziłem dziewczynkę już w jej mieszkaniu, opuchlizna na całym ciele powoli ustępowała. Wszystko można by nazwać zbiegiem okoliczności w który wplątałem się po drodze. Czy był tam mój udział w uzdrowieniu? Nie wiem , ale wiem na pewno że drugiej takiej pomocy nie będę w stanie udzielić , powód , rodzice  się nie uśmiechnęli i żadne nie powiedziało dziękuję. Minęły dwie godziny od momentu  mojego wpisy i zadzwonił telefon, w słuchawce głos ojca dziecka, stwierdził ,” nie podoba mi się pana wpis, pisze pan bzdury”.  Z tego widać rodzice nie wiedzieli nic o prośbie matki chrzestnej. Wniosek jest prosty , zważ komu pomagasz albo nie pomagaj gdy cię o to nie proszą najbliżsi i nie zapominaj o wzięciu zapłaty  bo na życzliwość nie możesz liczyć a i możesz usłyszeć burę . No cóż trzeba żyć dalej. Minęły kolejne godziny ponownie zadzwonił ojciec dziecka i zapytał ” dlaczego Pan kłamie, dlaczego mówi pan że szpital wypisał dziecko chore, dziecko wróciło zdrowe i nie było żadnego skierowania do hospicjum”. ” Niech pan się odczepi od mojej rodziny i nie żeruje na czyimś nieszczęściu”. „Nikt pana o pomoc nie prosił”. Dwa różne opisy  w jednej sprawie , dwie strony czuja się obrażone ew. oszukane . Nic innego jak głuchy telefon wypowiadana jedna prawda a powraca całkiem inna historia.. Po co z jakąkolwiek prośbą zwracała się Marzenka skoro było tak dobrze? Pozostaje mi zadać jedno pytanie dlaczego dziecko opuchło i dlaczego organizm miał problemy z funkcjonowaniem, co o tym mówią lekarze ? Sądzę  że ja znam źródło  zakażenia organizmu i chętnie o tym napiszę jak mnie poproszą może kiedyś to się przyda. Minęła noc, zadzwoniła Marzenka, powiedziała „ja nie chciałam aby mała umarła, to co napisałeś brzmi strasznie, ja chciałam ulżyć małej”. Powiedziałem „wiem o co prosiłaś, przypominam sobie rozmowę i pamiętam jaka była sytuacja”. A sytuacja była taka . Lekarze zapewniali że dziecko umiera , padały określenia „mała odchodzi”,” dzisiaj na pewno odejdzie”,” nie będziemy reanimować” a przy tym wszystkim jęk i cierpienie małej. Dając wiarę lekarzom cóż pozostaje  bliskim widząc cierpienie osoby którą się kocha, prośba o przerwanie cierpienia nawet jeżeli byłaby to śmierć jest czymś naturalnym . Taka prośba jest przełożeniem wielkiego cierpienia i bezsilności i w żaden sposób nie zasługuje na krytykę , tym bardziej jest to trudne gdy dotyczy to osoby którą kochamy.

Lekarze ciała, lekarze ducha

Energoterapeuta kwalifikowany nawet z NFZ podpisany kontrakt powiedział „to nic groźnego  trzy spotkania i będzie dobrze” kobieta odetchnęła z ulgą. Specjalista od energii pomachał przed kobietą dłońmi i pełen zaangażowania próbował rozbić własna dobrą energią owego guza, znajdującego się w piersi . Taki zabieg odbywał się już czwarty raz. Czyż świat nie jest piękny, powoli niepokój chorej zaczął ustępować , co prawda była w trakcie brania chemii i tu taka dobra wiadomość. po ostatnim zabiegu u energoterapeuty usłyszała”pozostał tylko włókniak”. Nie pozostało nic jak tylko dokończyć chemię i potwierdzić diagnozę fachowca od energii  specjalistycznymi badaniami wycinka guza. Ale nie wszystko okazało się takie proste, lekarze zgodnie z rzemiosłem postanowili okaleczyć i pozbawić kobietę piesi. Ale chora pamiętała słowa bioenergoterapeuty „to tylko włókniak” a więc nie było mowy o usuwaniu piersi , co najwyżej wyłuskanie włókniaka, którego usunięto.  Lekarz także opłacany przez NFZ pobrał próbkę z piersi już po zabiegu  i zapewne miał bardzo dużo swojej złej energii bo w pozostałościach ponownie znalazły się komórki rakotwórcze, rak przewodowy, naciekający, inwazyjny. G-3 takim symbolem opisuje się tak zaawansowanego nowotwora , G-4 już się nie leczy , po prostu czeka się na śmierć. Panika, cała rodzina pacjentki zadrżała, rozważania a może by nie było gdyby pierś usunięto, pozostał telefon do jasnowidza. ” cześć Piotr odebrałam wyniki , są komórki rakowe”. Jeszcze w trakcie wypowiadania słów zobaczyłem”postać bez ręki i usłyszałem głośne wyraźne słowa, ale będzie żyła” Interpretacja bardzo prosta lekarze powinni usunąć pierś. Szkoda że nie parę tygodni wcześniej, może wtedy i te komórki rakowe by usunięto a może na pewno. Jak żyć bez piersi dla upewnienia zapytam znajomą wróżkę, lekarza duszy. Rozmowa wprowadzająca i zdecydowane słowa wróżki brzmiały „ale nie jest aktywny”. Ja osobiście nie potrafię sobie wyobrazić co miała na myśli wróżka twierdząc „nie aktywny” ale dla bezpieczeństwa wróżka powinna doradzać energoterapeucie a ten powinien leczyć wróżkę. Po paru godzinach wspólnej rozmowy i spacerze po lesie przekonałem dziewczynę, aby poddała się operacji usunięcia piersi. Uzgodniliśmy także że będziemy się spotykać do czasu całkowitego wyzdrowienia. Pozostaje pytanie czy NFZ płaci owemu energoterapeucie za leczenie czy eliminowanie pacjentów. A może energoterapeuta tylko się chwali kontraktem z NFZ.

Więcej niż in vitro

DZIECI, sens życia prawie każdego człowieka, ale co zrobić kiedy nie możemy zostać rodzicami. Chorujemy, leczymy się i nic, nawet wtedy gdy stać nas na to wszystko co proponuje nam medycyna potomstwa mieć nie możemy. In-vitro nadzieja dla wielu że zostaną rodzicami. Chociaż dla  wielu zabieg zbyt drogi to nie zawsze skuteczny. I to co burzy spokój ducha, wiara czy taki sposób zajścia w ciążę jest grzechem.

Historie niżej opisane pokazują że nawet gdy medycyna mówi „nie wiem”, jest nadzieja. Każdy na swój sposób będzie tłumaczył opisane historie. Jedni uwierzą inni nie , ktoś nazwie to oszustwem a ktoś przemilczy, ale to co jest nie podważalne to to ,że wiele kobiet, które pomimo wielu starań, leczenia się nie mogąc zostać matkami dzisiaj nimi są.

 

początki

Luty 1998r w hurtowni zjawia się kobieta i prosząc o towar pyta “a gdzie pana żona” , “poszła rodzić córeczkę” odpowiedziałem. “Wy to macie dobrze, będziecie mieli drugie dziecko, my staraliśmy się nawet przez in vitro i nie powiodło się” powiedziała klientka. “Proszę poczekać chwileczkę” odrzekłem, chwila zadumy i zdecydowanie powiedziałem “Będziecie mieli dziecko” ,niech pan nie żartuje skwitowała kobieta wzięła towar i pożegnaliśmy się. Jak dzisiaj pamiętam zanim poinformowałem kobietę o tym że będzie matką pomyślałem coś w formie prośby do Boga o treści “Panie Boże co tam dla ciebie jedna duszyczka więcej” i w tym momencie poczułem przypływ energii i tak jakby jakaś postać duchowa przenikała kobietę. Byłem pewien że kobieta otrzymała duszyczkę i to co należało by jeszcze zrobić to dogadać się z mężem aby połączyć geny. W październiku po dziewięciu miesiącach urodziła się dziewczynka. Lekarz prowadzący ową kobietę nie dał jej wiary że zabieg za sprawą którego na świat przyszło jej dziecko dokonał się w małżeńskim łożu a nie w klinice. Takich przypadków było wiele, można rzec że duchowym wujkiem jestem dla sporej grupki dzieci.
Jak się okazało to co nie możliwe stało się, i dzieje się nadal. Kobiety które z różnych przyczyn nie mogą zajść w ciążę , zachodzą i rodzą zdrowe dzieci.
Opis ten w żaden sposób nie podważa olbrzymiej roli lekarza i medycyny ale gdy medycyna mówi “nie wiem” może trzeba pomocy poszukać gdzie indziej.

 

Dziewięć lat małżeństwo mieszkające w Anglii starało się o potomstwo. Od niespełna miesiąca są rodzicami. Rozmowa z rodzicami odbyła się niespełna rok temu.  Takich rodziców jest coraz więcej , ale jest jeden warunek pary które starają się o dziecko muszą we dwójkę uwierzyć i poprosić . Nie może być tak, że jeden rodzic wierzy i prosi a drugi nie wierzy i wręcz się śmieje, lub krytykuje. Wątpliwości i niedowierzania będą bo jest to tak wspaniałe że czasami trudno w to uwierzyć ale co innego jest niedowierzać a co innego kpić.

„Czy wiesz którą drogą duch wstępuje w kości brzemiennej” Szczęśliwa Ta,  która to poczuje.

Przepowiednia dla Donalda Tuska

Sejm, debata poświęcona nowelizacji ustawy emerytalnej. W sejmie kolejni mówcy z poszczególnych partii przedstawiają własne propozycje  na zapewnienie godnej starości dla przyszłych emerytów. Pan premier w asyście ministrów i przez nich wspierany odpowiada tylko na te pytania  które są wygodne dla Niego, rządu i tych których interesów broni tak naprawdę. A kim są ci , których interesów broni Polski Premier. Odpowiedz można znaleźć między innymi w braku odpowiedzi jakiej nie udzielił pan Premier na dwukrotne zadane pytania posła Jędryska . Pytania brzmiały, jak Pan Premier zamierza wzmocnić wypłaty dla emerytów z wykorzystaniem zysków które płynęły by z wydobycia bogactw naturalnych w Polsce a mianowicie ,zyski za gaz ziemny , ropę, złoża złota i gaz  z łupków gazowych o których ostatnio coraz mniej się mówi. Gdy na zadane pytanie nie było odpowiedzi pan Jędrysek po raz kolejny wszedł na mównicę i powtórzył treść poprzedniego pytania rozszerzając o zapytanie, kto  tak naprawdę będzie  czerpał korzyści z wydobycia naszych bogactw. I w tym momencie usłyszałem wewnętrzny głos „GRABIEŻ” zobaczyłem” Polskę biedną i ograbioną  naród skłócony który dla przetrwania łamie zasady  współistnienia. Polska  jak pustynia, gdzie nie gdzie można spotkać oazę a ci którzy napiją się tam wody umierają. Zobaczyłem Jezusa jak dźwiga krzyż na pustyni, odchodzi bo jest wyśmiewany. Dostojnik kościoła gruby opasły niesiony w lektyce zawarł pakt z naśmiewcą”. Telewizja pokazała Donalda Tuska, zbliżyła jego postać i wtedy zobaczyłem,” Jak Donald Tusk bierze udział w uroczystościach pogrzebowych, płacze i przytula do siebie młodą kobietę o długich włosach, pociesza Ją”. Kolejna wizja ” już były premier odwiedza  grób, robi to często za każdym razem gdy wraca obiecuje osobie nie żyjącej że to zrobi”. Nie wiem czego dotyczy ta obietnica. Wizja ostatnia z tego dnia” Siedzi Pan Tusk w małym pokoju  przepełnionym książkami i pisze książkę”. Jadąc do wydawnictwa Olsztyniaka wciskały się przemyślenia  przeplecione wizjami , ale o nich napiszę niebawem. Każdą wizje można zmienić nawet tę najgorszą dlatego Panie posłanki i Panowie  posłowie bardzo często w swoich wypowiedziach podpieracie się cytatami dlatego pozwolę sobie i ja przytoczyć wam parę cytatów  z Pisma Świętego.  ” Kto zgorszy jednego z tych najmniejszych który wierzy we Mnie lepiej by mu było gdyby przywiązał sobie kamień młyński do szyi się utopił”, „I choćby wychowali dzieci i tak im je zabije z wnukami będę się prawował” ” Gdy przestaniesz łupić , zostaniesz złupiony ,gdy przestaniesz grabić i Ciebie ograbią”. Może warto się zastanowić jak wykorzystać władzę którą Was ludzie obdarzyli, bo to od Was samych zależy czy ściągniecie na siebie i Wasze rodziny to co ludzie wierzący nazywają błogosławieństwo czy przekleństwo.

Grzech

„Panie Piotrze czy zgrzeszyłam?, tym że pan mi pomógł”. Zapytała niegdyś pracownica olsztyńskiej chłodni.” Na kazaniu ksiądz przestrzegał, aby nie korzystać z pomocy takich osób jak Pan, bo to grzech” ” W czym objawiła się moja pomoc ?”, zapytałem.” Miałam guzy na piersi, zanim zaczęłam leczyć poginęły, nawet pani doktor była zdziwiona”. Jeżeli przez chwilkę zastanowiła się Pani i podziękowała Pani Bogu za to co się stało, za uzdrowienie  to nie jest grzechem. Gdyby Pani mnie chciała traktować jak bóstwo to byłby  grzech.” Od wielu lat gdy spotka mnie owa kobieta zawsze mówi ” mój kochany uzdrowiciel”. Co do księdza który przestrzegał przed korzystaniem z pomocy takich osób jak ja, to mam zapytanie . Co ksiądz oferuje chorym poza tym że obciąża ich grzechem, którego nie popełnili? Czy przyniósł im ulgę w cierpieniu Czy Bogu bardziej miłe są słowa dziękuje zdrowego , czy jęki chorego?. I proszę zastanówcie się czy są tacy którzy by żyli gdyby skorzystali  z pomocy kogoś takiego jak ja, a nie ma ich ,odeszli, bo bali się że popełnia grzech . Zapewne są Tacy i wielu jeszcze będzie, bo często spotykam się ze stwierdzeniem „bo kościół zabrania”. Nie twierdzę, że zawsze można uniknąć śmierci , ale w wielu beznadziejnych przypadkach ludzie wracali do zdrowia a złagodzenie fizycznego bóli i cierpienia w ostatnich chwilach życia jest nie mniej ważne niż ostatnie namaszczenie.

Zła przepowiednia?

„Za parę dni pani umrze ” usłyszała pracownica olsztyńskich wodociągów.” Na co pan sobie pozwala, jest pan Bogiem” padły słowa oburzenia . Po chwili namysłu dodałem na pewno Pani umrze, chyba że pójdzie  pani do ginekologa. O tym jaki był finał tego zdarzenia dowiedziałem się po roku. Okazało się, że kobieta po wysłuchaniu takiej strasznej przepowiedni nie wypowiedziała się jedynie po pracy udała się do ginekologa. Następnego dnia znalazła się na stole operacyjnym, po operacji usłyszała z ust lekarza „miała pani parę dni”. Zapytałem ową kobietę , dlaczego Pani uwierzyła, odpowiedz brzmiała” ja wiem kim pan jest”.

Niech pan wypije herbatkę

Zawsze się znajdzie ktoś kto mając chorego znajomego zastanawia się jak mógłby mu pomóc . Tym razem było podobnie. „panie Piotrze mąż mojej znajomej choruje, może da się coś zrobić, „może” odpowiedziałem. Za parę dni byłem w mieszkaniu chorego. Siedząc przed Nim poczułem ból brzucha a ponieważ nie znam się na anatomii człowieka powiedziałem,”coś się dzieje w brzuchu, prawdopodobnie w żołądku”. Mężczyzna podniósł nogawkę spodni do góry i pokazał gnijącą ranę na nodze. Następnie w  lekceważący sposób powiedział „niech Pan wypije herbatkę”. Było mi bardzo przykro, ale pomimo to że widziałem ranę upierałem się że problem nie leży w nodze. Za jakiś czas żona chorego musiała się sporo napocić aby załatwić mężowi pobyt w klinice w Łodzi, załatwiła. Gdy nasza wspólna znajoma, która poprosiła o pomoc powiedziała mi o tym przenikną mnie strach i przeszły dreszcze, powiedziałem „obetną Mu nogę” . Nie wiem jak przebiegało leczenie w klinice , ale na spełnienie się złej przepowiedni nie musiałem długo czekać. Nogę obcięto i pomimo to, że noga powyżej kolana została obcięta,  problem pozostał. W tej części nogi która pozostała pojawiły się guzy. Już wkrótce okazało się że owe guzy to płyny które wcześniej wypływały przez ranę i to one spowodowały gnicie nogi. Niech zbadają żołądek, mówiłem żonie chorego. Badania zrobiono i okazało się , że w żołądku jest bakteria, która ‚wytwarzała’ płyny. Do dzisiaj chory jest leczony , ale kto wie, gdyby uwierzył On  a następnie lekarze chodziłby na własnych nogach.

Stoliczku nakryj się

Dawno, dawno temu a może nie tak dawno żyła kobieta. Była bardzo schorowana, miała obolały kręgosłup a lekarze stwierdzili, że potrzebna będzie operacja. Gdy Piotr się znalazł w zagrodzie tej kobiety  zobaczył jak bardzo cierpi, pomyślał „może jej pomogę”, ale nie bardzo wiedział czy zasługuje na taką pomoc i czy jej wiara będzie tak wielka aby wydźwignąć się z takiego cierpienia. Nic innego nie przychodziło na myśl Piotrowi  tylko, jak powiedzieć? Jak przekonać?  że jest możliwość przyniesienia ulgi. Nurtujące pytania: Czy jest dobrą kobietą? Czy nie skrzywdziła innych? Czy nie wyśmieje? A jak wyśmieje? czy żal o to nie sprawi większego bólu i dla niej i dla Piotra. Mijały dni a Piotr nie miał odwagi powiedzieć , jest możliwość , że pani pomogę. Ale nie ma przypadku nad wszystkim czuwają dobre duchy i właśnie to one sprawiły , że Piotr znalazł się gronie znajomych a był tam ktoś kto świetnie znał schorowaną kobietę . Bratanek, syn brata , wiedział o cierpieniach ciotki, ale powiedział coś co rozwiązało jeden problem.  Okazało się że jego ciotka jest bardzo dobrą i gościnną kobietą i to o niej mówi się „stoliczku nakryj się”, co oznacza że jest wspaniałą kobietą, gości zawsze wita syto zastawionym stołem. Gdy następnym razem Piotr spotkał kobietę odważnie powiedział „jeżeli pani pozwoli to postaram się pani pomóc” , kobieta spojrzała i odpowiedziała ” ja tam w czary mary nie wierzę”, w tym czasie wiele myśli przebiegło po  głowie Piotra i ta najważniejsza, nie uwierzyła. Ale coś nie dawało mu spokoju” pomóż jej” słyszał głos za plecami” pomóż” . Nic z tego ” niech ktoś zrobi mi herbatę troszeczkę posiedzę i pomogę” zdecydowanie rzekł Piotr. Ponieważ kobieta miała problem nawet ze wstawaniem herbatę zrobiła jej znajoma która była obecna. Piotr posiedział czas krótki i pełen nie pokoju pożegnał wszystkich. Niepokoju, bo nie wiedział czy ktoś kto nie wierzy może skorzystać z daru uzdrawiania. Następne spotkanie z kobietą rozwiązało bardzo ważną kwestię a mianowicie , czy osoby które nie wierzą w dar uzdrawiania mogą skorzystać z takiego daru?  Mogą! Bo kobieta która nie wierzyła wyzdrowiała, zdziwieni lekarze nie dowierzali, że coś takiego mogło się wydarzyć , zwyrodnienia kręgosłupa , ich już nie było. Nie starczyło wiary kobiecie, ale jej dobroć dla innych starczyła za wszystko.

Smoleńsk, zamach?

„Zabili kaczorów” komentuje stojący pod sklepem pijący piwo, chwiejący się na nogach mężczyzna. W tym momencie przed oczami przemknął obraz, zobaczyłem uderzający w Wieże Center samolot, następnie małą płytkę elektroniczną. Tak jak Wieże pomyślałem, nic innego jak tylko zamach , a czemu płytka, tym bardziej że już ją wcześniej widziałem. Po jakimś czasie skojarzyłem sobie, że płytkę zobaczyłem gdy zastanawiałem się nad przyczyną rozbicia się samolotu Casa. Warto tu przypomnieć, że tam tak że zginęły osoby które decydowały o obronności kraju.  Od rana do wieczora cały czas w telewizji mogliśmy śledzić to co działo się wokół tragedii. Gdy w jednym z programów padło stwierdzenie , „gdyby lotnisko posiadało automatyczny system zdalnego sprowadzenia na pas startowy nie doszło by do tragedii”.  W  trakcie tej wypowiedzi ukazała mi się wizja, samochód nafaszerowany elektroniką z talerzem satelitarnym na zewnątrz stojący w lesie i jasna czytelna myśl , ściągnęli go na ziemię. Uważam, że przyczyna rozbicia się samolotu Casa jak również samolotu który rozbił się w Smoleńsku była ta sama, że wszystko przebiegało tak, samoloty zostały ściągnięte na ziemię automatycznie. Zrobiły to te same osoby.

TABLICA NA WAWELU

Tragedia się dokonała nadszedł czas pochówku, ustalono, że Prezydent Lech Kaczyński wraz z małżonką Marią zostaną pochowani na Wawelu. Po tej decyzji nastąpiły protesty. Protestujący byli przeciwni złożenia ciał pary prezydenckiej na Wawelu, zrobiła się bardzo zła atmosfera, a był to czas żałoby. Rozmyślając o tym zobaczyłem wizję „tablica na Wawelu z  nazwiskami wszystkich którzy zginęli w katastrofie”. Zadzwoniłem do Pani Posłanki PIS-u Iwony Arent i powiedziałem „jak wraz z trumną Kaczyńskiego w sarkofagu umieszczona będzie tablica z nazwiskami tych którzy zginęli ustaną protesty . Skoro zabrał ich do samolotu  to niech pamięć o nich zabierze na Wawel.” Odpowiedź brzmiała ” zaproponuję organizatorom pogrzebu Pana propozycję”. Już następnego dnia pod wieczór usłyszałem, że taka tablica będzie wmurowana . Protesty ustały. I nikt nie wie i nie domyśla się że wizja miała ogromny wpływ na życie społeczne i polityczne,  chociaż przez krótki czas w Polsce.

PRZEPOWIEDNIA o ZAMACHU

Gabinet jednego z zastępców Komendanta Wojewódzkiego Policji w Olsztynie, byłem aby złożyć skargę na  policjanta. Po krótkiej skardze jaką złożyłem nawiązałem do moich zdolności jasnowidzenia . Zapewne policjant  potraktował mnie jak kogoś nawiedzonego, ale  wypowiedziałem takie słowa . „planują zamach na Prezydenta Kaczyńskiego” Tematu nie rozwijaliśmy, ale działo się to przed śmiercią Prezydenta.

W PRZEDDZIEŃ TRAGEDII

” Katyń- ocalić od zapomnienia ” piękna uroczystość zorganizowana przez Gimnazjum nr 14 w Olsztynie. Osiedle Dajtki w Olsztynie , msza, poświęcenie dębów, posadzenie ich i akademia,  wszystko dla upamiętnienia pomordowanych w Katyniu i nie tylko. Gdy po mszy uczestnicy przeszli na skwer pod Gimnazjum nr 14 i posadzili Dęb Pamięci, pozostała tylko akademia. Akademia też nie należała do pospolitych, to było więcej niż akademia. Dzisiaj nie żyjący szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Pan Aleksander Szczygło, który dzień później zginą w Smoleńsku odznaczył krzyżami zasługi, zasłużonych z województwa . Oczywiście zasłużeni to Ci, którzy przez lata walczyli o zmianę ustroju w kraju a przez 20 lat żadna władza im nie podziękowała. Lech Kaczyński był tym pierwszym który to zrobił. Postanowiłem na ręce Pana Szczygło złożyć podziękowania dla Pana Prezydenta za ten gest pamięci, tym bardziej że w gronie odznaczonych byli Ci których znałem osobiście. Podczas mojej wypowiedzi cisnęły mi się łzy do oczu, bo powróciła  myśl „ZNOWU  ZABIJĄ WSZYSTKICH W KATYNIU” Myśl ta nurtowała mnie prawie przez całą akademię , powiedziałem o tym znajomej. Następnego dnia zrozumiałem to czego nie potrafiłem zrozumieć dzień wcześniej.

olejek na ciele

To już prawie rok jak wydarzyło się coś co można by nazwać nie codziennym wydarzeniem. A było to tak . Siedząc przed komputerem naszła mnie myśl aby przeczytać werset  biblijny, okazało się że treść którą przeczytałem brzmiała „twoje ciało obolałe zranione od stóp po głowę nie zwilżone oliwą” w tym samym czasie ogarnęła mnie senność , położyłem się na kanapie i po chwili poczułem że mam zwilżoną głowę, włosy, czoło i troszeczkę twarz. Matka ,która w tym momencie zjawiła się w pokoju zaniepokojona powiedziała „masz mokrą głowę jesteś chory idź do lekarza”. Syn Piotrek, który pojawił się w tym samym czasie dotkną włosów i czoła i powiedział ” tato czemu jesteś taki tłusty”. Ja natomiast pomyślałem sobie „będę zwilżał chusteczki ową oliwą z czoła i obdarowywał nimi chorych”. Początkowo  natłuszczenie całego ciała czasami było tak duże że nawet gdy dotykałem papieru( faktur) pozostawały na nim tłuste plamy. Gdy stawałem  przed chorymi, gdy czytałem wersety biblijne byłem wstanie zwilżyć wiele chusteczek, którymi obdarowywałem chorych. Dzisiaj nie jest to tak aktywne , ale często w kąciku oka pojawia się bardzo tłusta łza . Czoło w normie, prawie zawsze tłuste gdy ktoś poprosi o pomoc. Będę uzupełniał ten wpis historiami z udziałem chusteczek i uzdrowień z nimi.

 

 

Egzorcysta

Dzwoni telefon, odbieram,”czy jest pan egzorcystą, oglądałem z panem program  telewizyjny o duchach ” słyszę w słuchawce. Osoba ,która dzwoni komentuje nadal,” byłem u egzorcysty powiedział, że jest u mnie zły duch i jak zapłacę 2000zł to go wypędzi”. Poprosiłem aby chwileczkę poczekał, po chwili opwiedziałem to co zobaczyłem , a mianowicie. Ukazał mi się mężczyzna, który przychodzi kładzie się na łóżku wyciąga nogi a dłonie splecione kładzie za głowę. „To mój ojciec to  on tak robił, a może ma żal do mnie ,że nie pomagałem przy budowie domu a teraz w nim mieszkam”przerywa moją wypowiedz rozmówca.  Moim zdaniem Ci którzy odeszli w ciele o ile Bóg pozwoli mają możliwość powrotu do domu do bliskich w duch. Jeżeli w rodzinie są osoby wrażliwe, wyciszone będą takie osoby widziały , czuły, słyszały. Nawet jeżeli nie potrafimy odebrać w wyżej opisany sposób to możemy po wspominać wszystkie bliskie nam osoby które odeszły, a wraz z rozważaniem przyjdzie zrozumienie. Ważne jest to aby się nie bać.

oddychanie

W rubryce tej zamierzam opisać to co zrozumiałem czytając Pismo Święte czyli księgi Starego i Nowego Testamentu. Nie zamierzam nikogo przekonywać że Bóg istnieje, czy udowadniać ,że ktoś może źle interpretować to co jest w biblii zapisane. Na dzień dzisiejszy przekonanie wielu ludzi że zrozumieli zamiar Boga i należycie go przedstawiają innym doprowadziło do powstania wielu różnych społeczności religijnych. Ludzie się podzielili a z czasem może się okazać że Ci którzy tworzyli kolejne społeczności religijne byli tylko narzędziem w rękach Boga i zrobili to z Jego nakazu. Pomimo to że wychowałem się w wierze Kościoła Katolickiego nie do końca rozumiem i nie do końca zgadzam się z nauką jaką przedstawia kościół. Jednak nie zmieniłbym wiary i kościoła na inny. Nikt nie potrafi w 100% -ach udowodnić że właśnie to jego nauka jest prawdziwa. Sądzę że to co czyni nas w porządku wobec Boga to dobre relacje z Nim i z ludźmi , nawet jeżeli nie rozumiemy czym jest trójca, pierwsze czy drugie zmartwychwstanie.
W moich opisach również będę przytaczał wersety biblijne, ponieważ były one jakby początkiem myśli i czasami głębszych przemyśleń. Jeżeli ktoś uzna że piszę herezję to trudno, ale jeżeli ktoś znajdzie coś dla siebie, to mój wysiłek nie był daremny. W wieku ok..20=tu lat napisałem wierszyk.
Niczego nie mam, niczego nie pragnę.
O jedno proszę samego zostawcie.
W pokoju moim na twardym posłaniu.
Myśl swoją spiszę na karcie zostawię.
Co służy wybierzcie a w zamian
Przechodnia uśmiechem obdarzcie.
“Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię” itd. Dochodzimy do słów “wtedy to Pan Bóg ulepił człowieka z prochu ziemi i tchną w nozdrza TCHNIENIE ŻYCIA, wskutek czego człowiek stał się istotą żywą” z opisu jasno wynika, że to co ożywiło człowieka to TCHNIENIE ŻYCIA. Czytając dalej Pismo spotykamy stwierdzenie “powiadam wam cały człowiek to DECH”. Jezus uzdrawiając wykonywał pewną czynność a mianowicie, wykonywał westchnienia, czytamy WESTCHNĄ Pan. Pomimo to że są to wyrwane zdania z biblii to skojarzenia biegną w jednym kierunku, mówią że organizm dla ożywienia dla powrotu do zdrowia dla życia potrzebuje oddechu i tego wszystkiego co daje nam oddech. Nauczmy się oddychać. CDN.

Rozważania- wprowadzenie

TEMATY CZĘŚCIOWO OPISANE I PORUSZONE Z CZASEM BĘDĄ
UPORZĄDKOWANE I ROZWINIĘTE, MAM NADZIEJĘ ŻE TAKŻE PRZEZ ODWIEDZAJĄCYCH STRONKĘ.

Można ten wpis potraktować jako spis treści przyszłej książki, którą wspólnie stworzymy.
Bóg, wiara jako ogromny czynnik wpływający na życie społeczne.
Wiara ogromna siła twórcza sprawiająca dobro jak również zło.
Wiara narzędzie w rękach ludzi dla pozyskania dominacji nad człowiekiem ,społecznością czy narodem.
Wiedza o wierze i naukach religijnych, znajomość potrzeb zaspakajania pokarmów duchowych społeczeństwa stała się ogromną pokusą zdobycia dominacji nad drugim człowiekiem.
Wiedza o sile wiary i wpasowanie ideologi tak aby nawet siłą podporządkować sobie wierzące grupy społeczne ma miejsce. Przekonać masy i jednocześnie usprawiedliwić to co należałoby uznać za złe za dobro konieczne. Pierwszy dzień wiary w co wierzono? Jak zrodziła się potrzeba stworzenia bóstwa, Boga a jak Bóg stworzył człowieka, to jak doszło do utraty łączności pomiędzy nimi i człowiekiem, a może nie doszło, bo człowiek odbierając otoczenie żyjąc zgodnie z prawami przyrody razem z Bogiem współtworzy cząstkę wszechświata.
Nauka jako czynnik wykorzystany aby podporządkować społeczności i nie wiedza o o tym co nas otacza a ma na naszą psychikę , ciało ogromny wpływ, liczne uzdrowienia na ciele i duszy jako dar i łaska Boga a nie wpływ czynników o których do końca nie posiadamy wiedzy.
Nauka rozwój jej przez osoby które wierzą że to co robią to natchnienie i posłannictwo nakazane przez Boga. Oddanie się nauce zatracając uczestnictwo w życiu rodzinnym i społecznym.
Rozważania filozoficzne myślicieli i naukowców w kwestii wiary i Boga stały stały się podwaliną wielu nauk społecznych.
Twórczość literacka z wątkiem wiary w Boga ,księgi święte jako natchnienie dla wielu pisarzy i poetów, ale nie tylko, także przeciwników wiary. Czy tacy twórcy własnych ideologi jak Marks Engels czy Lenin nie sięgali do pisma Świętego . Zapewne chcąc obalić jedną teorię aby stworzyć własną która jest zaprzeczeniem jej trzeba ją znać.
Jak tworzona jest miłość do osoby ukochanej, kochanka- ki, dziecka , rodzica osoby bliskiej gdzie głównym ogniwem jest Bóg i wiara w niego . Czy nadawanie osobą fikcyjnym możliwości przeżywania wielkiej miłości w połączeniu z wiarą w Boga nie ma wymiernego wpływu na życie wielu ludzi ? Czy miłość najbardziej znanych kochanków Romea i Julii była by możliwa gdyby nie to że wierzą w Boga i wyznając swoje uczucia wyznają również wiarę w Niego. Czytamy, przezywamy i staramy się na ile to jest możliwe być podobni, fikcja po części staje się rzeczywistością.
Bóg na otarcie łez, w nieszczęściu, w niepowodzeniach po utracie osoby bliskiej, gdy odchodzi jako były kochanek, gdy umiera jako członek rodziny,osoba bliska czy zastanawiamy się co dzieje się z tymi którzy pozostają. Tysiące pytań bez odpowiedzi, za i przeciw , dlaczego? Poczucie winy czy mogliśmy temu zapobiec? Poszukiwanie wielu rozwiązań czy musiało dojść do tragedii, i natrętna myśl, gdybym zrobiła/ił inaczej czy by do tego doszło. W takich momentach jak brzmią słowa pociechy słowa otuchy i tak jak nie wymierne jest cierpienie , tak nie wymierne pocieszenie że wiara w Boga i życie wieczne, dla tych co utracili bliskich jest nadzieją na spotkanie się z nimi po tamtej stronie. To pozwala przetrwać do dnia następnego.
Można rzec wiara ociera łzy , a może jest inaczej wierzymy w coś co nie istnieje a tym samym nie potrafimy przejść do porządku dziennego, pogodzić się u utratą osoby bliskiej i powoli zsuwamy się na margines życia społecznego .A może to pierwsze wiara sprawi że powrócimy do życia znacznie szybciej niż osoba nie wierząca. Jedno nie wyklucza drugiego. Odnajdziemy takie zachowania i wiele podobnych.
Więzi rodzinne , wspólna modlitwa , pogłębianie wiary i wiara w to że każde z członków rodziny czyni to co jest nakazem Boga niewątpliwie łączy rodzinę. Nawet jeżeli uczestnictwo w wypełnianiu tak zwanej woli Boga wzrasta z brakiem pełnej świadomości po przez podporządkowanie się ceremonią poszczególnych kościołów czy społeczności ,w późniejszym czasie może okazać się korzystne. Czy ludzie są w stanie określić jakie znaczenie , z jakiej okazji i czemu miałyby służyć dane obrzędy w których biorą uczestnictwo ,można odważnie rzec nie wszyscy. Dlaczego to robimy? Aby wypełnić wolę Boga a może w obawie że narazimy się Bogu łamiąc jego nakazy , a może pozbawiamy się własnej interpretacji i zrozumienia czym jest nasza wiara zakładając że nasz duchowy przewodnik to ktoś kto reprezentuje i przedstawia wolę Boga na ziemi ma rację. Udział w uroczystościach obrzędach religijnych ze zrozumieniem czy bez , jest ogromnym czynnikiem mobilizującym ludzi do działania poprawy stosunków w rodzinie, relacji sąsieckich a nie jednokrotnie nawet do zjednoczenia narodu. Zrywy ,rewolucje, powstania , walka o niepodległość czy była by możliwa gdyby nie wiara w Boga i wiara w to , ze Bóg wspiera wyżej wymienione działania. Jeżeli wśród przywódców było przemyślane wykorzystanie wiary dla osiągnięcia własnego celu to czy człowiek który by nie był przekonany że Bóg tak chciał że Bóg mu Błogosławi i go prowadzi umiał by zabijać i dał się zabić. Różne są powody wojen i w wojnie biorą udział także osoby nie wierzące ale potężną siłą sprawczą która nie jednokrotnie decyduje o wyniku bitwy, wojny jest armia ludzi wierzących, która zmienia losy świata. Kto tak naprawdę rządzi, prezydent ,premier wybrany w dowolny sposób, który dzisiaj jest a jutro jest już ktoś inny, nie prawdziwą władzę ma przywódca religijny który potrafił zawładnąć duchem i dać naukę zrozumiałą dla ludzi, która czyni ich wolnymi niezależnie gdzie się znajdują, w więzieniu w biedzie niedoli przy porażkach w sukcesie. Czy można rzec ze władza jest podzielona pomiędzy dwa światy , religijny i świecki. Na pewno tak. Wiedzą o tym przywódcy , osoby sprawujące władzę. Rządy które gdy chcą pozyskać przychylność ludu zawsze znajdą stołków kilka aby zaprosić na uroczystości państwowe przedstawicieli przywódców liczących się religii. Nie zapominajmy że są i tacy którzy zapraszają z przekonania wiary i potrzeby ducha. Czym jest błogosławieństwo dla tych których wysyła się na wojnę, być może na śmierć, nie przekleństwem? Która ideologia jest warta tego aby zginąć lub zabić? Co trzeba by powiedzieć rodzinie aby ich pocieszyć gdy stają przed zwłokami syna ,ojca czy brata który zginął na wojnie? Ten sam duchowny który błogosławił pójście na wojnę pociesza żałobników a nie żyjącego nazywa bohaterem i stwierdza „ Pan Go zabrał”, czy zamiarem Boga jest wojna i zabijanie? Nawet jeżeli przywódcy religijni nie wysyłają na wojnę to czy w imieniu Boga mają prawo błogosławić to wszystko co się wiąże z wojną. W opisanym przypadku czy Bóg zawinił ? Nie wiem ale nawet wiara w niego zapewne z trudem pozwoli rodzinie i przyjaciołom powrócić do normalności. Kilka wzniosłych chwil wspaniałych słów o zabitym nie wypełni tęsknoty istniejącej przez lata za synem ojcem czy mężem. Dźwiganie ciężaru utrzymania rodziny zaspakajanie potrzeb materialnych i duchowych i emocjonalnych pozostaje w sferze marzeń i nie mocy. A ideologia dla której zginęli ludzie zmieniła się . Człowiek zmienił ideologię i znalazł usprawiedliwienie i sposób aby następnych wysłać na wojnę a duchowy przywódca pobłogosławił. Ale nie zawsze tak jest . Ogromna rzesza ludzi mówi stop wojnie przywołują słowa księgi uznanej za świętą nie zabijaj. Nawet osoby nie wierzące narażają się władzy,i mówią dość wojnie. Władza tłumi ich protesty, pomimo to że są rozpędzani przez policję i wojsko są bici i zamykani w więzieniach mają na tyle siły i wiary aby trwać przy swoim. Warto się zastanowić którego z nich Bóg prowadzi., a może zdrowy rozsądek pozwolił im wybrać to co tak naprawdę służy człowiekowi. Woja niesie zniszczenie i śmierć są różne podłoża wojen podbicie narodów dla niewolnictwa dla poszerzenia terytoriów dla zagarnięcia bogactw dla zabicia ewentualnego wroga o odmiennym języku czy kolorze skóry ale jest też wojna która jest od wieków, wojna o wiarę . Od słowa łagodnego, sporu kłótni , wypędzanie z miejsc w których zamieszkują wierzący inaczej do wojny i zabijania, Jak daleko i nie bezpiecznie posunęli się przywódcy religijni w swoich przemyśleniach i rozważaniach że w imię Boga karzą zabijać obiecując przy tym największą nagrodę , raj w niebie , przebywanie w w obecności Boga , doznania ziemskie w najdoskonalszej formie.

Więcej niż in vitro

Luty 1998r w hurtowni zjawia się kobieta i prosząc o towar pyta “a gdzie pana żona” , “poszła rodzić córeczkę” odpowiedziałem. “Wy to macie dobrze, będziecie mieli drugie dziecko, my staraliśmy się nawet przez in vitro i nie powiodło się” powiedziała klientka. “Proszę poczekać chwileczkę” odrzekłem, chwila zadumy i zdecydowanie powiedziałem “Będziecie mieli dziecko” ,niech pan nie żartuje skwitowała kobieta wzięła towar i pożegnaliśmy się. Jak dzisiaj pamiętam zanim poinformowałem kobietę o tym że będzie matką pomyślałem coś w formie prośby do Boga o treści “Panie Boże co tam dla ciebie jedna duszyczka więcej” i w tym momencie poczułem przypływ energii i tak jakby jakaś postać duchowa przenikała kobietę. Byłem pewien że kobieta otrzymała duszyczkę i to co należało by jeszcze zrobić to dogadać się z mężem aby połączyć geny. W październiku po dziewięciu miesiącach urodziła się dziewczynka. Lekarz prowadzący ową kobietę nie dał jej wiary że zabieg za sprawą którego na świat przyszło jej dziecko dokonał się w małżeńskim łożu a nie w klinice. Takich przypadków było wiele, można rzec że duchowym wujkiem jestem dla sporej grupki dzieci.
Jak się okazało to co nie możliwe stało się, i dzieje się nadal. Kobiety które z różnych przyczyn nie mogą zajść w ciążę , zachodzą i rodzą zdrowe dzieci.
Opis ten w żaden sposób nie podważa olbrzymiej roli lekarza i medycyny ale gdy medycyna mówi “nie wiem” może trzeba pomocy poszukać gdzie indziej.

 

Przygoda w autobusie

Dworzec autobusowy w Olsztynie, autobus skoro świt ruszył w kierunku Butryn. Wsiadło do niego trzech głośnych mężczyzn i ja. Panowie z przysłowiowego gwinta pili wino i można by rzec że żądzili. Wysiadłem w Nowej Wsi a oni pojechali dalej. Po dwóch godzinach spotkaliśmy się w lesie. Jeden widząc,że uzbierałem troszkę grzybów skierował się w moja stronę informując pozostałych, że znalazł grzyby, w ręku trzymał scyzoryk, zbliżał się do mnie. Pomyślałem "Boże połamię go", prawą rękę włożyłem do plecaka aby wyjąć munczaku [dwa kije połączone łanczuszkiem]. Celem moich wędrówek do lasu było: rozmyślanie w ciszy,nauka walki wręcz-także z przyrzadami,zbieranie jagód i grzybów. Zanim wyjąłem kije odczułem przypływ ogromnej energii w nogach i rękach, następnie energia ta przemieścila się w stronę pępka i wyszła że mnie ogarniając napastnika. Mężczyżna padł na ziemię, wykręciło mu ręce i nogi zaczęło nim rzucać. Koledźy włożyli mu jego scyzoryk pomiędzy zęby aby nie odgryzł języka, ja natomiast wyjełem scyzoryk i włożyłem kawałek drewna aby ściskając stali nie połamał zębów. Oni nie wiedzieli co się stało, byli spanikowani, ja spokojnie przyglądałem się temu i gdy pomyślałem, no dobrze już dostał za swoje, ciało mężczyzny przestało wykręcać się, Otworzył oczy i zapytał co się stało? Pomyślałem, gnojku gdyby nie to,to byś mnie okradł i próbował pobić. Wtedy znowu rzuciło go na ziemię. Zrozumiałem, że jego stan fizyczny i emocjonalny zależy od moich myśli, więc w myślach zaczęłem powtarzać no dobrze ,no dobrze wszystko jest ok. i uspokoiło się. Nie doszły sprawca kradzieży grzybów spokojnie wstał i zapytał , w jakim kierunku iść do autobusu i w trójkę poszli. Ja na jego skórze "odczułem" moc myśli i słowa i więcej czasu zaczełem poświęcać rozmyślaniu a mniej zaprawie fizycznej.

ALERGIA

Przez wiele lat Justynka, lat 20, nosiła reklamówkę z lekarstwami. Hormony, sterydy, antyalergiczne, rozkurczające drogi oddechowe itp. Przebywając czasami w obecności Piotra , nawet nie wiadomo kiedy przestała je zażywać.

LEKI PRZECIWBÓLOWE I HOSPICJUM

Basia, lat 53, z bólem podbrzusza trafiła do szpitala, a następnie na stół operacyjny. Rozpoznanie: rak złośliwy z przerzutami. W trakcie operacji lekarze widząc ogrom zniszczeń dokonanych przez chorobę zaszywają pacjentkę  nie podejmując leczenia, kierują do hospicjum. Pierwsza wizyta w domu,  lekarza z hospicjum, zdziwienie. Jak to Panią nic nie boli? Nie bierze Pani leków? Proszę zgłosić się do specjalisty - zaleca. W przychodni onkologicznej ponowne skierowanie na tomografię komputerową i decyzja o podawaniu chemii. Wynik z badania TK - szokujący. Basia została zakwalifikowana do leczenia.

TORBIELE DO USUNIĘCIA

Marzenka, lat 47(prosiła aby napisać 40), rozpoznanie choroby: rak złośliwy z przerzutami, pierwsza operacja, chemia i pozostałe torbiele do usunięcia. W oczekiwaniu na druga operację odwiedziła Piotra, przy następnym badaniu torbieli nie ma. Marzenka wróciła do pracy.

ŚLAD PAPIEŻA

Po śmierci Jana Pawła II zastanawiałem się, dlaczego jego następca nie przyjął jednego z imion swojego poprzednika np. Jan Benedykt XVI. Wówczas ukazał mi się obraz  : zobaczyłem jak Racinger gałązką zaciera ślady na ziemi pozostawione przez Jan Pawła II. Usłyszałem głos, który mówił do niego: “Co robisz jego ślady zostały wyryte w skale”. Ujrzałem równą, skalistą ziemię, a w niej odciśnięte ślady Papieża Polaka.

Mały Jureczek

6-miesięczny chłopiec leżał na rękach matki, która odwiedziła Piotra prosząc o pomoc, była chora na raka.Co pani robi, pyta Piotr widźąc, jak kobieta rozprostowuje kciuki dziecka. Lekarz kazał ćwiczyć, bo od urodzenia nie otwierają się.Piotr podszedł i delikatnie pomasował ręce Jureczka.Po ok.10 minutach otworzył się jeden kciuk. Po chwili ojciec kobiety i dziadek malca przejęty powiedział do córki ; widzisz otworzył się i ten drugi . Miną miesiąc, matka zadzwoniła i poinformowała, że podczas ostatniej wizyty u lekarza usłyszała ; wszystko jest w porządku.

Rak pnia mózgu

Guz , 8-centymetrów, nie można operować, płacze kobieta do słuchawki.Syn ma dwójkę dzieci i umiera, babcia Mania powiedziała że uzdrowił pan chłopca z rakiem jąderek. Niech pan ratuje. Będzie dobrze odpowiedział Piotr . Następnego dnia , panie Piotrze czy syn wyzdrowieje, znależlismy człowieka , który zaproponował lekarstwo za 10.000 zł, twierdzi że to pomoże . Po pierwszej dawce syn poczuł się świetnie, odzyskał siły . Po paru godzinach,  słychać płacz w słuchawce , dla syna głowa spuchła i bełkoce, proszę go ratować, a tego z tym lekarstwem zgłosimy do prokuratury . Piotr wspomina " widżę jak dwie postacie duchowe pochylają się nad chorym i pracują ".Po takiej wizji zdecydowanie powiedział, syn na pewno wyzdrowieje . Po paru latach babcia Mania podziękowała za pomoc i przytoczyła słowa lekarza " ja tego nie tłumaczę ale musicie mieć względy na górze z ośmiu cm. zrobiły się dwa milimetry , a z tym my sobie poradzimy "
     Niestety matkę było stać na 10.000 zł za wynalazek ,który zabija, ale nie stać ją  było na szczere słowo  "dziękuję".

Czterolatek i rak jąderek

Przyjechali z Białegostoku na wizytę do specjalisty w Olsztynie; rodzice i czterolatek, u którego rozpoznano raka jąderek. Po chemii przerzuty na płuca. Lekarze specjaliści orzekli że jaderka należy usunąć, trwały przygotowania do operacji. Znajomi bardzo nalegali ,aby rodzice syna przywieźli do Piotra.
Ojciec do takiej pomocy podszedł w lekceważący spośób, nie wierzył i tego nie ukrywał. Atmosera nie była zbyt miła. Było mi przykro wspomina Piotr. Po paru latach  dowiedział się że operacji nie było, bo chłopiec wyzdrowiał. Rodzice i lekarze  przygotowani na operację  zachodzili w głowie co takiego mogło się wydarzyć. Piotra o uzdrowieniu powiadomiła  babcia Mania , która wierząc w jego dar  skierowała do niego jeszcze wielu chorych.

Pierwsze uzdrowienie

Mieszkając i pracując na Śląsku Piotr postanowił odwiedzić w szpitalu znajomego , który uległ wypadkowi.Był górnikiem. Kolega leżał na wyciągach,miał połamany kręgosłup. Stojąc przy jego łóżku poczułem ogromny przypływ energi od stóp po czubek głowy.Zdałem sobie sprawę że mogę mu pomóc. Ktoś puścił utwór ' kaczuchy ', zdziwienie na sali, połamany siedźąc tańczy , macha rękami i wygina się całym ciałem. Sądźę że do dzisiaj nie wie, komu zawdzięcza taki szybki powrót do zdrowia.

Wiersze i …

Niczego nie mam niczego nie pragnę,

o jedno proszę samego zostawcie.

W pokoju moim na twardym posłaniu,

myśl swoją spiszę na karcie zostawię.

Co służy, wybierzcie,

a w zamian przechodnia uśmiechem obdarzcie.

1982r.

 

Długa rozmowa z Bogiem

Wolność

Czy chcem czy nie przenikasz mnie

Niebieski stróżu stwórco planet

Gdy siedzę, biegnę wyciskam łzę

Ty widzisz słyszysz mnie

Nie obce Ci moje tęsknoty

I pragnień moich nie skryję

Jawne przed Tobą moje tajemnice

Choć Ty jesteś wieczny ja czas krótki żyję

Nie dbam o siebie drwię z mej niemocy

Chociaż w nędzy  w wolnym Duchu żyję.

1982r.

Dusza Świata

Gdy pora nocna gnie kolana

Zmęczenie z potem jest na czole

Ty zawsze silna zawsze sama

Nie ujarzmiona duszo świata

 

Gdy głód i mór jest naszym katem

Wyroków nie ogłasza

Ty obojętnie zerkasz w dół

Nie wzruszona duszo świata

 

Nędza z bogactwem wiodą spór

Nie sprawiedliwość łamie prawo

Z wielkości w dumę swą obrosłaś

Sprawczyni duszo świata.

1982r.

 

Podziękowanie

Nie dla chwalebnych słów o Tobie chcę mówić

i nie dla zysku ciebie wychwalać.

Bo ty we mnie zrodziłeś co było mi obce

jak być szczęśliwym jak szczęście dawać.

Chociaż ciężkie jarzmo smutku nakładałeś

uczyłeś mnie tym żyć ,tym życie mi dałeś.

Narody błądzą Ciebie szukając

giną bez Ciebie w smutku i trwodze.

Bo wszystkie drogi do śmierci prowadzą

Ty jeden uczysz, Ty jeden wyzwalasz.

Bo w Tobie jest Miłość Nadzieja i Wiara.

1982,

 

Zakochani

Podróż

Kołami aut, rytmem kół pociągów .

Do Ciebie się zbliżam otwórz bramy swoje.

O jeden uśmiech prosić będę tylko,

by wnieść do grobu myśli moje.

Moje nadzieje zwodnicze naiwne ,

w ciemności pragnę zakryć jedynie.

Bo łez mi brakło by zraszać posłanie

O jedno proszę, niech nasze rozstanie

w pamięci Twoje będzie wymazane.

1982r.

Imię

Uczynię Twoje imię sławne , uczynię jeśli starczy sił .

Uczynię choćby wielkim kłamstwem , imię będzie wielkie i TY

Wiec do wędrówki śpieszę się , wybacz że dłużej nie zostanę.

W inny świat lecę myślą swą , odnaleźć słowa ciebie warte.

Wiesz co nie będę kłamał.

1982r.

 

Bez tytułu

Bez słów i gestów spojrzenie wielkim zrozumieniem było,

aż dnia pewnego rzecz okrutna się stała, słowo jednego zdradziło.

1982r.

 

Każde słowo kocham pocałunkiem wyrażali,

czyste słowa czyste myśli często dusza się mieniali.

W dniu rozłąki, bez spojrzenia oszustami się nazwali.

1982r.

 

Wiersze różne

Wróbel

Na rozdrożu w starej dziupli w suchym próchnie grzeje się

szary  wróbel ptak nieborak wyobraża sobie że.

Pięknym pawiem jest pośród ptaków, kolor tęczy w sobie ma.

Swą urodą ich zachwyca, ale po co żyć mu tak.

To wymaga gracji wdzięku , piękny chód swobody brak.

Rośnie pustka w sercu pycha  przecież ptakiem jestem ja.

 

Może mądrym być ptaszyskiem choćby sową lub puchaczem.

Tak mądrością w podziw wprawiać, dać naukę pisklę stawiać.

Nie na ziemi nie na drzewie, lecz budować tę potrzebę.

Tą potrzebą lotu szkoła ,szkoła życia trudna szkoła.

Mieć przewagę nad wróblami, rządzić wujem,

kumplem ,bratem, może nawet całym światem.

 

Nie, nie dla mnie taka żądza, być śpiewakiem, to jest bomba,

Niech słuchają w letnie pory słowiczego trelu dwory.

Z lasu z pola niech w świat cały idzie echo piękna, łąki całej .

Smutki , żale niech poznają ptaszki co życia nie znają.

 

Słowik śpiewa słowik rzecze a tu orzeł jego gniecie.

Swoją siłą zniszczył jego , to jest los ptaka takiego.

W każdym piśmie morał jaki , lecz w tych słowach nie znajdziecie,

To jest ptaków takie życie i wśród ludzi nie znajdziecie.

1982r.

 

Masz prawo żyć , nic więcej

I szansę pracy masz .

Twoje milczenie nazwą cnotą,

a prawdę mówić życie znać

szepcą Ci, po co?

1982r.

 

Miłość kreta.

Wielką rzeczą miłość kreta do młodziutkiej myszki była,

on w uczuciach był dojrzały ona  dzieckiem jeszcze była.

Jak okazać takiej młodej, swe uczucia swe zamiary,

więc cierpliwie wyczekiwał , aż przybędą lata małej.

Wszedł już księżyc, potem drugi przyszła zima ,wiosna, lato,

słońce nisko kładzie promień jesień mglista, znowu zima, wiosna ,lato.

Dni zamglone myślą stałą , nie przespanych wiele nocy,

wciąż podróże w inne światy z małą myszką swą wybranką.

Myszko rzecze ja kret stary Ciebie , Ciebie nad te trawy

żar miłości słońca żarem , zechciej przyjąć mą ofiarę.

Ale myszka wiedzieć chciała, po co przyszedł kret fajtłapa.

Jest pomyłka czas stracony, pójdę, poznam życie innych zwierząt

potem wrócę w swoje strony . Małe stwory duże stwory na dwóch łapach go ganiały poznał strach tam i odwagę , lecz myślami ciągle wracał, do przeszłości lat minionych płaczu żalu i goryczy do młodziutkiej i milutkiej myszki swej wybranki.

Czas odwiedzić mą polankę pewnie zmiany tam nastały , myszka jest już piękną panną i zrozumieć pewnie pragnie, swoje błędy swoje winy nieświadome brzydkie czyny. Ból sprawiony duszy obcej bez lekarstwa zostawionej. Jest na wzgórzu, łzy wstrzymuje, drży z radości serce bije, coś rozpiera ciało jego dusza ujdzie chyba z niego, co on zrobi co on powie kiedy Ona rzecze w słowie. Wybacz proszę i słów kilka , najszczęśliwszy będzie chyba, więc na przełaj przez te trawy kolce ostu ból to mały , miłość jego bóle strawi byle ujrzeć ją Tą samą. Ojciec matka jest tam przecież ale Ona jedną w świecie. I co słyszy? Słyszy rzeczy nie słychane , Mysza kłamie pewnie kłamie , obojętną być nie może tyle uczuć, życia ,Boże.

Jest pomyłka, umrzeć pragnie stracił wiarę i oblicze pozostało tylko jedno które żyje i oddycha  samo ciało. CDN